wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 2

     Na miejsce dojechali około 17. Liliana bywała w tym miejscu wiele razy. Robert wiele razy zabierał ją do swojego domku, który leży wprost nad jeziorem. Domek był mały, ale za to bardzo przytulny. Posiadał 3 pokoje, 2 łazienki, kuchnie, salon. Miejsce w sam raz na wczasy, ponieważ leżało z dala od miasta,a wokół była tylko przyroda. Dziewczyna usłyszała dzwoniący telefon Lewego.
-Słucham?...Mówiłem panu, że nie będzie mnie przez najbliższy tydzień...ale oferty mogą poczekać...Do widzenia.-chłopak rzucił telefon do samochodu.-Co za człowiek!
-Kto?-zapytał blondyn.
-No Kucharski, a kto. Mówię mu, że jadę na urlop i ma do mnie nie dzwonić, to nie. Bo są nowe oferty i dużo pieniędzy oferują!
-Oj, misiu, misiu...-Anna przytuliła swojego małżonka. Znowu rozbrzmiał dzwonek telefonu Lewandowskiego.
-Kurwa, no nie.-zajęczał brunet.
-Daj mi ten telefon.-wtrąciła się zielonooka.
-Po co?-zapytał. Po chwili przekazał jej komórkę.
-Dzień dobry...Nie, nie ma pana Roberta...Ale mnie nie obchodzą w tym momencie oferty...Było mówione, że pan Robert jedzie na urlop...Proszę pana, jeszcze raz usłyszę, że w ciągu tego tygodnia , że próbuje się pan skontaktować z panem Lewandowskim, to pożałuje pan, że pracuje pan dla niego. Dziękuję bardzo. Do widzenia.-oddała telefon przyjacielowi.
-Pojechałaś.-stwierdziła dziewczyna Roberta.
-No bo wkurwia mnie ten człowiek...Idę zanieść walizkę.-mówiąc to, zielonooka wyciagnęła swoją walizkę z bagażnika i ruszyła w stronę domku.
    Siedział w pokoju i oglądał mecz w telewizji. Do pokoju wszedł polski napastnik i usadowił się obok niego.
-Co wy macie do siebie z Lilianą?-zapytał wreszcie.
-Nic. Po prostu jest wkurzająca i jakoś jej nie polubiłem.-stwierdził.
-Ale ty nie możesz znienawidzić wszystkich kobiet, tylko dlatego że zerwała z tobą Sandra. Liliana to na prawdę jest fajna dziewczyna.
-Nie obchodzi mnie to.-stwierdził blondyn.
-No dobra. Idziesz z nami na miasto?
-Nie.-odpowiedział.
Brunet wyszedł z pokoju i udał się do swojej przyjaciółki. Leżała na łóżku z laptopem na kolanach.
-Idziesz z nami na miasto?-zapytał, kładąc się obok niej.
-Nie, zostanę w domu.-odpowiedziała i odłożyła komputer na bok.
-No to zostajesz ze Szczęsnym sama...
-Nie! To ja idę. Bo ja go tutaj zabije. A tak w ogóle dlaczego on taki jest?-zapytała szperając po szafie.
-Sandra z nim zerwała, i teraz to przeżywa. Mi się ta Sandra nigdy nie podobała. Jakaś taka nieprzyjazna.
-On był z Sandrą Dziwiszek?-zapytała zdumiona.
-Znasz ją?
-Mam z nią wykłady na uniwersytecie. Ona też jest na prawie.-odpowiedziała.
-No to jeszcze lepiej. To my czekamy na ciebie na dole.
     Chłopak został sam. W głowie cały czas miał zielonooką brunetkę, która akurat teraz spacerowała po mieście z Anią i Lewym. Z Sandrą był 5 lat, a ona z dnia na dzień oświadczyła mu, że z nim zrywa i się wyprowadziła. Był w szoku, a dopiero później zaczął cierpieć. Wiązał z nią swoją przyszłość, naprawdę ją kochał. Ostrzegali go przed nią, ale on nie chciał słuchać, miał klapki na oczach. A teraz poznał Lilianę. Piękną dziewczynę, z którą się najprawdopodobniej nie polubili. Przypomniał mu się moment, gdy okazało się, że mają takie same dzwonki. Dziwny zbieg okoliczności. Po chwili namysłu wyszedł z domu, i skierował się w stronę pobliskiej kwiaciarni. Pomału zapadał mrok, zrobiło się chłodniej i zaczął wiać lekki wiatr. Wszedł do małej budki, przepełnionej miłą wonią kwiatów. Wybrał jedną z kilku pięknych, czerwonych róż, zapłacił i wyszedł. Wrócił do domu i upewnił się że jego przyjaciele jeszcze nie wrócili. Na małej karteczce napisał ''Przepraszam'', po czym położył kwiat na jej łóżku i wrócił do siebie.

    Trójka przyjaciół wróciła późno. Dziewczyna wchodząc do pokoju, nie zauważyła prezentu leżącego na jej łóżku i od razu skierowała się do łazienki. Dopiero gdy wyszła, ujrzała piękny kwiat. Musiał być od niego, bo tylko on był w domu. Tylko za co przeprasza? Brunetka do końca wieczoru myślała o tym i w końcu usnęła.

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 1

Warszawa,czerwiec,2013
    Ujrzała go siedzącego na murawie. Polska zremisowała z Mołdawią 1:1. Chłopak wesołymi oczami szukał kogoś po trybunach. Szukał swojej przyjaciółki, która w tym momencie czekała pod szatnią. Nie widzieli się około rok, ponieważ Lilianna kończyła studia, zaś Robert był zajęty grą w Bundeslidze oraz Lidze Mistrzów.Teraz gdy zaczynają się wakacje, zamierzają spędzić je razem. Wesoła blondynka mierzyła wzrokiem każdego piłkarza, który wchodził do szatni. Nagle poczuła że jest w powietrzu i zorientowała się, że to Lewandowski obkręca ją wokół własnej osi.
-Przyjechałaś!-brunet uściskał swoją przyjaciółkę.
-Mówiłam że przyjadę. Facet, za pięknie to ty nie pachniesz. Idź się przebierz. Ja czekam z Anią przed stadionem!-dziewczyna ucałowała go w policzek i udała się w stronę wyjścia.
Obie dziewczyny stały pod Narodowym, wymieniając się przeżyciami z ostatnich kilku miesięcy. Ania jest żoną Roberta, oraz jej przyjaciółką. Obydwoje jej bardzo pomagają, chociaż za często się nie widują. Mieszkają razem w Dortmundzie. Dziewczyny ujrzały znajomą sylwetkę napastnika.
-Dobra, możemy jechać do hotelu.-powiedział brunet, przytulając swoją ukochaną.
-No okey.-odpowiedziała zielonooka brunetka.
Liliana siedziała u siebie w pokoju, przeglądając jakieś stronki. Do pokoju wszedł Lewy.
-Co tam, mała?-zapytał.
-Nic. Zmęczona jestem.-odpowiedziała, zamykając laptopa.
-To się chyba nie wyśpisz.-stwierdził z podejrzanym uśmieszkiem.
-A to dlaczego?
-Bo jedziemy rano na Mazury!-spojrzał na zdezorientowaną twarz przyjaciółki.-Nie patrz się tak na mnie.
-Że co!?Jak mam się tak nie ciebie nie patrzyć, skoro mi uświadamiasz, że mam gdzie kolwiek jechac następnego dnia?!-wykrzyczała rozzłoszczona.
-Oj tam, oj tam. Dasz rade.-odpowiedział i wyszedł, robiąc odpowiedni unik, co uratowało go, przed dostaniem poduszką.
   Następnego dnia, dziewczyna niechętnie wstała z łóżka, po obudzeniu przez bruneta. Nie wiedziała dlaczego on i Anna nie mogą sami pojechać na te wakacje. Raczej każda młoda para chce jechać odpocząć we dwójkę, bez zbędnego towarzystwa. No ale jak trzeba...Brunetka wzieła kilka ubrań i kosmetyczkę, po czym skierowała się w stronę łazienki. Po kilkunastu minutach udała się do pokoju swoich przyjaciół. Zastała ich z mężczyzną, zapewne z Wojtkiem Szczęsnym. Lilianna znała się z Lewym od dzieciństwa, ale nigdy nie przedstawił jej swojego przyjaciela nie tylko z kadry, ale też z życia prywatnego.
-No hej, Lila. To jest Wojtek. Będzie jechał z nami.-zaczął Robert.
-Cześć.-rzucił oschle blondyn. Dziewczyna nie mogła zaprzeczyć, że chłopak był przystojny. Wysoki, szczupły. Dla niektórych kobiet, zapewne ideał.
-Widzę, że ktoś nie w humorze.-odpowiedziała zielonooka.-Lewy, ale powiedz mi jedno. Większośc par jeździ na wakacje we dwójke. To dlaczego wy nie pojedziecie ami, tylko mnie i jego ze sobą ciągniecie?!
-Szczerze?-zapytał z rozbawioną miną.
-Nie. Kłam mnie.-zakpiła dziewczyna.
-Bo tylko ty masz tutaj samochód.-odpowiedział i schował się za swoją małżonkę.Dziewczyna popatrzała na niego z litością i wyszła z pokoju.
   Cała trójka wyszła na parking, gdzie czekała już zniecierpliwiona brunetka.
-Ona musi z nami jechać?-wymruczał Wojtek w stronę Lewego. Blondyn zaczął ją irytować.
-Wyobraź sobie, że muszę z wami jechać. A dlaczego? Bo ich muszę zawieźć, i zrobię to z przyjemnością. A ciebie biorę, ponieważ jesteś z nimi. -wtrąciła się.
-Weź się już przymknij.-odpowiedział blondyn.
-Nie będę się zniżać do twojego poziomu. A więc kto prowadzi?-spojrzała na swoich przyjaciół. Patrzyli na nią z szerokim uśmiechem.-No dobra.
    Dziewczyna usiadła za kółkiem, Ania obok niej, a chłopaki z tyłu. Prowadziła w skupieniu, a chłopcy z tyłu się wygłupiali. Nagle rozbrzmiała piosenka Linkin Park-Lost in the echo. Lewy spojrzał na swojego przyjaciela.
-To nie mój.-odpowiedział blondyn. Dziewczyna zaczęła szukać telefonu.
-Ale jaja. Macie takie same dzwonki.-zaśmiał się Lewandowski.-O, tu jest.-podał dziewczynie telefon. Dzwonił jej chłopak. Marco. Lewy nie wiedział o tym, że jego klubowy kolega jest z jego najlepszą przyjaciółką. Ale celowo mu tego nie mówiła. Zrobiłby awanture o to, że Reus często rani swoje partnerki i się po prostu nimi bawi.
-Cześć, kochanie.-dziewczyna odezwała się swoim perfekcyjnym niemieckim. Anna spojrzała na swojego ukochanego.-Wiesz, zadzwonie do Ciebie później, bo teraz prowadze i nie mogę rozmawiać. Kocham Cię. Pa.-dziewczyna się rozłaczyła.
-Co to miało być?-zapytał brunet.
-Yyy...rozmowa przez telefon?-zapytała.
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś z Reusem.-dziewczyna zatrzymała się na stacji benzynowej.
-Jestem.-mówiąc to zabrała torebkę i wysiadła z samochodu. Poprosiła o zatankowanie.
-Kurwa, Szczęsny. Możesz się nie wyżywać na mnie za to, że Sandra z tobą zerwała? Bo już mam tego dosyć.-usłyszała słowa Lewego, który właśnie wysiadał z samochodu, trzaskając drzwiami.
-Co jest?-zapytała się, zaciągając duszący dym papierosa.
-Zerwała z nim dziewczyna, a teraz będzie się na każdym wyżywał. Nie pal tych papierosów.-powiedział.

-Daj spokój. I proszę, nie rób mi następnych wykładów na temat tego, jaki to jest Marco. Jak się na nim przejadę, to dopiero wtedy będziesz mi mógł je robić.-dziewczyna zgasiła papierosa i poszła zapłacić do kasy. Ruszyli w dalszą drogę.

-----------------------------------------------------------------
I jest 1 rozdział ;) Proszę o komentarze, one naprawde motywują. Umieszczajcie także swoje blogi, chętnie je poczytam. Pozdrawiam. 

Prolog

Poznań, czerwiec,2010
Łzy powoli spływały po różowym policzku dziewczyny. Jej przyjaciel, miał wyjechać za granice, aby tam rozwijać swoją karierę. Robert i Lilianna. Najlepsi przyjaciele od zawsze. Razem wychowywali się w Warszawie, gadzie Robert zaczął swoją karierę piłkarską. Po kilku latach przeniósł się do Poznania, gdzie miał kontynuować swoją karierę, ale już w barwach tutejszego Lecha. Za jego namowami, dziewczynie udało się przenieść razem z nim. Teraz, gdy Lilianna już studiuje w Warszawie, nie ma mowy o tym, aby udała się z nim tym razem do Dortmundu. Nigdy nie łączyło ich nic, poza przyjaźnią.
-Lila…Nie płacz, proszę cię.-chłopak objął ją ramieniem.-Niedługo kończysz studia, przyjedziesz do mnie…
-No tak, ale wiesz że nigdy się nie rozstawaliśmy na tak długo. Obiecaj, że będziesz przyjeżdżał do Warszawy.-Dziewczyna zaszklonymi oczami spojrzała na chłopaka.
-Obiecuję…