Warszawa,czerwiec,2013
Ujrzała go siedzącego na murawie.
Polska zremisowała z Mołdawią 1:1. Chłopak wesołymi oczami
szukał kogoś po trybunach. Szukał swojej przyjaciółki, która w
tym momencie czekała pod szatnią. Nie widzieli się około rok,
ponieważ Lilianna kończyła studia, zaś Robert był zajęty grą w
Bundeslidze oraz Lidze Mistrzów.Teraz gdy zaczynają się wakacje,
zamierzają spędzić je razem. Wesoła blondynka mierzyła
wzrokiem każdego piłkarza, który wchodził do szatni. Nagle
poczuła że jest w powietrzu i zorientowała się, że to
Lewandowski obkręca ją wokół własnej osi.
-Przyjechałaś!-brunet uściskał
swoją przyjaciółkę.
-Mówiłam że przyjadę. Facet, za
pięknie to ty nie pachniesz. Idź się przebierz. Ja czekam z Anią
przed stadionem!-dziewczyna ucałowała go w policzek i udała się w
stronę wyjścia.
Obie dziewczyny stały pod
Narodowym, wymieniając się przeżyciami z ostatnich kilku miesięcy.
Ania jest żoną Roberta, oraz jej przyjaciółką. Obydwoje jej
bardzo pomagają, chociaż za często się nie widują. Mieszkają
razem w Dortmundzie. Dziewczyny ujrzały znajomą sylwetkę napastnika.
-Dobra, możemy jechać do
hotelu.-powiedział brunet, przytulając swoją ukochaną.
-No okey.-odpowiedziała zielonooka
brunetka.
Liliana siedziała u siebie w
pokoju, przeglądając jakieś stronki. Do pokoju wszedł Lewy.
-Co tam, mała?-zapytał.
-Nic. Zmęczona jestem.-odpowiedziała,
zamykając laptopa.
-To się chyba nie wyśpisz.-stwierdził
z podejrzanym uśmieszkiem.
-A to dlaczego?
-Bo jedziemy rano na Mazury!-spojrzał
na zdezorientowaną twarz przyjaciółki.-Nie patrz się tak na
mnie.
-Że co!?Jak mam się tak nie ciebie
nie patrzyć, skoro mi uświadamiasz, że mam gdzie kolwiek jechac
następnego dnia?!-wykrzyczała rozzłoszczona.
-Oj tam, oj tam. Dasz
rade.-odpowiedział i wyszedł, robiąc odpowiedni unik, co uratowało
go, przed dostaniem poduszką.
Następnego dnia, dziewczyna
niechętnie wstała z łóżka, po obudzeniu przez bruneta. Nie
wiedziała dlaczego on i Anna nie mogą sami pojechać na te wakacje.
Raczej każda młoda para chce jechać odpocząć we dwójkę, bez
zbędnego towarzystwa. No ale jak trzeba...Brunetka wzieła kilka
ubrań i kosmetyczkę, po czym skierowała się w stronę łazienki.
Po kilkunastu minutach udała się do pokoju swoich przyjaciół.
Zastała ich z mężczyzną, zapewne z Wojtkiem Szczęsnym. Lilianna
znała się z Lewym od dzieciństwa, ale nigdy nie przedstawił jej
swojego przyjaciela nie tylko z kadry, ale też z życia prywatnego.
-No hej, Lila. To jest Wojtek. Będzie
jechał z nami.-zaczął Robert.
-Cześć.-rzucił oschle blondyn.
Dziewczyna nie mogła zaprzeczyć, że chłopak był przystojny.
Wysoki, szczupły. Dla niektórych kobiet, zapewne ideał.
-Widzę, że ktoś nie w
humorze.-odpowiedziała zielonooka.-Lewy, ale powiedz mi jedno.
Większośc par jeździ na wakacje we dwójke. To dlaczego wy nie
pojedziecie ami, tylko mnie i jego ze sobą ciągniecie?!
-Szczerze?-zapytał z rozbawioną
miną.
-Nie. Kłam mnie.-zakpiła dziewczyna.
-Bo tylko ty masz tutaj
samochód.-odpowiedział i schował się za swoją
małżonkę.Dziewczyna popatrzała na niego z litością i wyszła z
pokoju.
Cała trójka wyszła na parking,
gdzie czekała już zniecierpliwiona brunetka.
-Ona musi z nami jechać?-wymruczał
Wojtek w stronę Lewego. Blondyn zaczął ją irytować.
-Wyobraź sobie, że muszę z wami
jechać. A dlaczego? Bo ich muszę zawieźć, i zrobię to z
przyjemnością. A ciebie biorę, ponieważ jesteś z nimi. -wtrąciła
się.
-Weź się już przymknij.-odpowiedział
blondyn.
-Nie będę się zniżać do twojego
poziomu. A więc kto prowadzi?-spojrzała na swoich przyjaciół.
Patrzyli na nią z szerokim uśmiechem.-No dobra.
Dziewczyna usiadła za kółkiem,
Ania obok niej, a chłopaki z tyłu. Prowadziła w skupieniu, a
chłopcy z tyłu się wygłupiali. Nagle rozbrzmiała piosenka Linkin
Park-Lost in the echo. Lewy spojrzał na swojego przyjaciela.
-To nie mój.-odpowiedział blondyn.
Dziewczyna zaczęła szukać telefonu.
-Ale jaja. Macie takie same
dzwonki.-zaśmiał się Lewandowski.-O, tu jest.-podał dziewczynie
telefon. Dzwonił jej chłopak. Marco. Lewy nie wiedział o tym, że
jego klubowy kolega jest z jego najlepszą przyjaciółką. Ale
celowo mu tego nie mówiła. Zrobiłby awanture o to, że Reus często
rani swoje partnerki i się po prostu nimi bawi.
-Cześć, kochanie.-dziewczyna odezwała
się swoim perfekcyjnym niemieckim. Anna spojrzała na swojego
ukochanego.-Wiesz, zadzwonie do Ciebie później, bo teraz prowadze i
nie mogę rozmawiać. Kocham Cię. Pa.-dziewczyna się rozłaczyła.
-Co to miało być?-zapytał brunet.
-Yyy...rozmowa przez telefon?-zapytała.
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że
jesteś z Reusem.-dziewczyna zatrzymała się na stacji benzynowej.
-Jestem.-mówiąc to zabrała torebkę
i wysiadła z samochodu. Poprosiła o zatankowanie.
-Kurwa, Szczęsny. Możesz się nie
wyżywać na mnie za to, że Sandra z tobą zerwała? Bo już mam
tego dosyć.-usłyszała słowa Lewego, który właśnie wysiadał z
samochodu, trzaskając drzwiami.
-Co jest?-zapytała się, zaciągając
duszący dym papierosa.
-Zerwała z nim dziewczyna, a teraz
będzie się na każdym wyżywał. Nie pal tych
papierosów.-powiedział.
-Daj spokój. I proszę, nie rób mi
następnych wykładów na temat tego, jaki to jest Marco. Jak się na
nim przejadę, to dopiero wtedy będziesz mi mógł je
robić.-dziewczyna zgasiła papierosa i poszła zapłacić do kasy.
Ruszyli w dalszą drogę.
-----------------------------------------------------------------
I jest 1 rozdział ;) Proszę o komentarze, one naprawde motywują. Umieszczajcie także swoje blogi, chętnie je poczytam. Pozdrawiam.
-----------------------------------------------------------------
I jest 1 rozdział ;) Proszę o komentarze, one naprawde motywują. Umieszczajcie także swoje blogi, chętnie je poczytam. Pozdrawiam.
Bardzo mi się podoba. I jaki zbieg okoliczności że Liliana i Wojtek mają ten sam dzwonek na telefon... ;)
OdpowiedzUsuń:d
OdpowiedzUsuńZaczyna się ciekawie :)
OdpowiedzUsuń