sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 1

Warszawa,czerwiec,2013
    Ujrzała go siedzącego na murawie. Polska zremisowała z Mołdawią 1:1. Chłopak wesołymi oczami szukał kogoś po trybunach. Szukał swojej przyjaciółki, która w tym momencie czekała pod szatnią. Nie widzieli się około rok, ponieważ Lilianna kończyła studia, zaś Robert był zajęty grą w Bundeslidze oraz Lidze Mistrzów.Teraz gdy zaczynają się wakacje, zamierzają spędzić je razem. Wesoła blondynka mierzyła wzrokiem każdego piłkarza, który wchodził do szatni. Nagle poczuła że jest w powietrzu i zorientowała się, że to Lewandowski obkręca ją wokół własnej osi.
-Przyjechałaś!-brunet uściskał swoją przyjaciółkę.
-Mówiłam że przyjadę. Facet, za pięknie to ty nie pachniesz. Idź się przebierz. Ja czekam z Anią przed stadionem!-dziewczyna ucałowała go w policzek i udała się w stronę wyjścia.
Obie dziewczyny stały pod Narodowym, wymieniając się przeżyciami z ostatnich kilku miesięcy. Ania jest żoną Roberta, oraz jej przyjaciółką. Obydwoje jej bardzo pomagają, chociaż za często się nie widują. Mieszkają razem w Dortmundzie. Dziewczyny ujrzały znajomą sylwetkę napastnika.
-Dobra, możemy jechać do hotelu.-powiedział brunet, przytulając swoją ukochaną.
-No okey.-odpowiedziała zielonooka brunetka.
Liliana siedziała u siebie w pokoju, przeglądając jakieś stronki. Do pokoju wszedł Lewy.
-Co tam, mała?-zapytał.
-Nic. Zmęczona jestem.-odpowiedziała, zamykając laptopa.
-To się chyba nie wyśpisz.-stwierdził z podejrzanym uśmieszkiem.
-A to dlaczego?
-Bo jedziemy rano na Mazury!-spojrzał na zdezorientowaną twarz przyjaciółki.-Nie patrz się tak na mnie.
-Że co!?Jak mam się tak nie ciebie nie patrzyć, skoro mi uświadamiasz, że mam gdzie kolwiek jechac następnego dnia?!-wykrzyczała rozzłoszczona.
-Oj tam, oj tam. Dasz rade.-odpowiedział i wyszedł, robiąc odpowiedni unik, co uratowało go, przed dostaniem poduszką.
   Następnego dnia, dziewczyna niechętnie wstała z łóżka, po obudzeniu przez bruneta. Nie wiedziała dlaczego on i Anna nie mogą sami pojechać na te wakacje. Raczej każda młoda para chce jechać odpocząć we dwójkę, bez zbędnego towarzystwa. No ale jak trzeba...Brunetka wzieła kilka ubrań i kosmetyczkę, po czym skierowała się w stronę łazienki. Po kilkunastu minutach udała się do pokoju swoich przyjaciół. Zastała ich z mężczyzną, zapewne z Wojtkiem Szczęsnym. Lilianna znała się z Lewym od dzieciństwa, ale nigdy nie przedstawił jej swojego przyjaciela nie tylko z kadry, ale też z życia prywatnego.
-No hej, Lila. To jest Wojtek. Będzie jechał z nami.-zaczął Robert.
-Cześć.-rzucił oschle blondyn. Dziewczyna nie mogła zaprzeczyć, że chłopak był przystojny. Wysoki, szczupły. Dla niektórych kobiet, zapewne ideał.
-Widzę, że ktoś nie w humorze.-odpowiedziała zielonooka.-Lewy, ale powiedz mi jedno. Większośc par jeździ na wakacje we dwójke. To dlaczego wy nie pojedziecie ami, tylko mnie i jego ze sobą ciągniecie?!
-Szczerze?-zapytał z rozbawioną miną.
-Nie. Kłam mnie.-zakpiła dziewczyna.
-Bo tylko ty masz tutaj samochód.-odpowiedział i schował się za swoją małżonkę.Dziewczyna popatrzała na niego z litością i wyszła z pokoju.
   Cała trójka wyszła na parking, gdzie czekała już zniecierpliwiona brunetka.
-Ona musi z nami jechać?-wymruczał Wojtek w stronę Lewego. Blondyn zaczął ją irytować.
-Wyobraź sobie, że muszę z wami jechać. A dlaczego? Bo ich muszę zawieźć, i zrobię to z przyjemnością. A ciebie biorę, ponieważ jesteś z nimi. -wtrąciła się.
-Weź się już przymknij.-odpowiedział blondyn.
-Nie będę się zniżać do twojego poziomu. A więc kto prowadzi?-spojrzała na swoich przyjaciół. Patrzyli na nią z szerokim uśmiechem.-No dobra.
    Dziewczyna usiadła za kółkiem, Ania obok niej, a chłopaki z tyłu. Prowadziła w skupieniu, a chłopcy z tyłu się wygłupiali. Nagle rozbrzmiała piosenka Linkin Park-Lost in the echo. Lewy spojrzał na swojego przyjaciela.
-To nie mój.-odpowiedział blondyn. Dziewczyna zaczęła szukać telefonu.
-Ale jaja. Macie takie same dzwonki.-zaśmiał się Lewandowski.-O, tu jest.-podał dziewczynie telefon. Dzwonił jej chłopak. Marco. Lewy nie wiedział o tym, że jego klubowy kolega jest z jego najlepszą przyjaciółką. Ale celowo mu tego nie mówiła. Zrobiłby awanture o to, że Reus często rani swoje partnerki i się po prostu nimi bawi.
-Cześć, kochanie.-dziewczyna odezwała się swoim perfekcyjnym niemieckim. Anna spojrzała na swojego ukochanego.-Wiesz, zadzwonie do Ciebie później, bo teraz prowadze i nie mogę rozmawiać. Kocham Cię. Pa.-dziewczyna się rozłaczyła.
-Co to miało być?-zapytał brunet.
-Yyy...rozmowa przez telefon?-zapytała.
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś z Reusem.-dziewczyna zatrzymała się na stacji benzynowej.
-Jestem.-mówiąc to zabrała torebkę i wysiadła z samochodu. Poprosiła o zatankowanie.
-Kurwa, Szczęsny. Możesz się nie wyżywać na mnie za to, że Sandra z tobą zerwała? Bo już mam tego dosyć.-usłyszała słowa Lewego, który właśnie wysiadał z samochodu, trzaskając drzwiami.
-Co jest?-zapytała się, zaciągając duszący dym papierosa.
-Zerwała z nim dziewczyna, a teraz będzie się na każdym wyżywał. Nie pal tych papierosów.-powiedział.

-Daj spokój. I proszę, nie rób mi następnych wykładów na temat tego, jaki to jest Marco. Jak się na nim przejadę, to dopiero wtedy będziesz mi mógł je robić.-dziewczyna zgasiła papierosa i poszła zapłacić do kasy. Ruszyli w dalszą drogę.

-----------------------------------------------------------------
I jest 1 rozdział ;) Proszę o komentarze, one naprawde motywują. Umieszczajcie także swoje blogi, chętnie je poczytam. Pozdrawiam. 

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba. I jaki zbieg okoliczności że Liliana i Wojtek mają ten sam dzwonek na telefon... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń